Pszenicy pozostały 2 zarezerwowane butelki, więc trzeba co nieco podsumować. :)
Wyszło zacnie, naprawdę zacnie. Pod względem zgodności ze sztuką to jak dotąd najlepsze moje piwo (nie żeby przy 3 warce było to jakieś wielkie osiągnięcie ;)).
Piana całkiem duża i trwała, choć pęcherzyki szybko łączyły się w duże bańki. :( Miałem za to nawet niewielki lacing, więc idzie ku dobremu.
Tak prezentowało się w szklance pierwsze, które otworzyłem:
A więc w sam raz - lekko mętne, ale też nie kompletna zupa, ładna czapa piany. W aromacie głównie banan, goździkowych fenoli raczej mało, ale też i temperatura fermentacji była dość wysoka - okolice 23 stopni. Nawiasem mówiąc, fermentowało tak leniwie, że przez długi czas nie byłem pewien, czy drożdże w ogóle wystartowały. Na szczęście obawy okazały się nieuzasadnione. :) Smak lekko kwaskowaty, lekki, bez nieprzyjemnych posmaków.
Recenzje od znajomych też entuzjastyczne, więc jestem zadowolony. Mam nadzieję, że przede mną więcej tak dobrych warek. A właściwie jeszcze lepszych, bo przecież to nadal nie ideał. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz