środa, 20 lipca 2016

Warka 4 - American India Pale Ale

Pierwsza warka 10 litrów, więc można powiedzieć, że edycja limitowana. ;) Przy okazji uznałem, że muszę kupić mniejszy garnek i tego dużego używać tylko przy warkach 25+. W innym wypadku nie dość, że mnóstwo energii idzie w nagrzanie gara (co daje się we znaki zwłaszcza przy doprowadzaniu brzeczki do wrzenia – odparowuje wówczas sporo płynu), to spada też wydajność chłodnicy, która jest zanurzona w piwie do połowy albo i mniej. A więc kolejna rzecz na liście zakupów.
Do rzeczy zatem. Lista składników:

Słód Weyermann Pale Ale - 2,6 kg,
słód Carapils - 0,2 kg,
słód Carared - 0,2 kg
chmiele Chinook (goryczka), Cascade (aromat), Citra (Aromat) - każdego po 30 g,
drożdże Safale US-05

Zacieranie jednotemperaturowe, 75 minut gotowania... Ogólnie rzecz biorąc, prosto i na temat.


Ciężko mi się jakoś rozpisywać na temat warzenia, bo nie różniło się właściwie od wcześniejszych... Udało mi się nie zrobić nic wybitnie głupiego (albo nie zdałem sobie jeszcze sprawy, że zrobiłem :D), więc, ogólnie rzecz biorąc, nuda. ;)

12 litrów brzeczki przedniej. Tyle roboty, tak mało piwa... ;)

Wysładzałem dość krótko i trochę tego żałuję, bo areometr wskazał mi na sam koniec 5 blg. Mogłem jeszcze spokojnie trochę z tego młóta wycisnąć... To trochę też wina tego, że nie byłem pewien, jaką poprawkę liczyć przy wartości pomiaru przy tak wysokiej temperaturze płynu. Cóż, na przyszłość będę wiedział.

Zrobiona z niejasnej przyczyny fotka randomowego pomiaru temperatury :)
Potem pozostało tylko schłodzić brzeczkę...


...przelać ją do fermentora i zadać drożdże. Wyszło 9,5 litra brzeczki nastawnej o gęstości nieco ponad 15 stopni Plato (docelowo było 15,5, więc jest ok). Zapowiada się stosunkowo długa fermentacja, bo 3 tygodnie (1 tydzień burzliwej i 2 cichej), w międzyczasie więc uwarzę pewnie witbiera, na którego składniki czekają już na spożytkowanie.

Ale to inna historia i opowiemy ją innym razem.

Warka 3 – hefeweizen – podsumowanie

Pszenicy pozostały 2 zarezerwowane butelki, więc trzeba co nieco podsumować. :)
Wyszło zacnie, naprawdę zacnie. Pod względem zgodności ze sztuką to jak dotąd najlepsze moje piwo (nie żeby przy 3 warce było to jakieś wielkie osiągnięcie ;)).
Piana całkiem duża i trwała, choć pęcherzyki szybko łączyły się w duże bańki. :( Miałem za to nawet niewielki lacing, więc idzie ku dobremu.
Tak prezentowało się w szklance pierwsze, które otworzyłem:






A więc w sam raz - lekko mętne, ale też nie kompletna zupa, ładna czapa piany. W aromacie głównie banan, goździkowych fenoli raczej mało, ale też i temperatura fermentacji była dość wysoka - okolice 23 stopni. Nawiasem mówiąc, fermentowało tak leniwie, że przez długi czas nie byłem pewien, czy drożdże w ogóle wystartowały. Na szczęście obawy okazały się nieuzasadnione. :) Smak lekko kwaskowaty, lekki, bez nieprzyjemnych posmaków.
Recenzje od znajomych też entuzjastyczne, więc jestem zadowolony. Mam nadzieję, że przede mną więcej tak dobrych warek. A właściwie jeszcze lepszych, bo przecież to nadal nie ideał. ;)