czwartek, 9 czerwca 2016

Warka 3 - hefeweizen

Jako trzecie piwo chciałem robić AIPA, ale popyt na hefeweizena był na tyle duży, że uwarzyłem  pszenicę. Oto skład kupionego przeze mnie gotowego zestawu:

Słód pszeniczny: 1,9 kg
Słód pilzneński: 1,6 kg
Słód zakwaszający: 50 g
Słód melanoidynowy: 200 g
Chmiel lubelski: 30 g
Drożdże BrewGo Wheat (do których jestem nastawiony sceptycznie, bo śmierdzi mi to firmą „krzak”, no ale zobaczymy, jak będzie)

Tym razem zacieranie i filtracja poszły elegancko, więc tutaj nie powinno być żadnych problemów. :) Po raz pierwszy też pojawił mi się w piwie potężny przełom, białko wytrąciło się w ilościach naprawdę znacznych.
Przerwy w zacieraniu były trzy: ferulikowa w temperaturze ~45 stopni (15 minut), maltozowa przy około 63 stopniach (pół godziny) i dekstrynująca ~72 stopnie (kolejne pół godziny). Mash-out w 76 stopniach.
Pro forma wrzucam kilka zdjęć, ale chyba nie ma na nich nic ciekawego.
Filtracja

Cóż to może być...?

Brzeczka po wysładzaniu
Nowością w tej warce było użycie chłodnicy zanurzeniowej. Nie wiem, czy to ja robię coś źle, czy chłodnica po prostu jest za mała, ale chłodzenie tych ~15 litrów brzeczki, jaka mi wyszła po gotowaniu (swoją drogą TRAGICZNIE niska wydajność, muszę nad tym popracować), trwało ze 40 minut. To oczywiście szybciej niż w przypadku chłodzenia w wannie (nie wspominając o wygodzie), ale wody zużywa się sporo więcej, a po osiągnięciu przez brzeczkę temperatury ~24 stopni właściwie przestało schodzić niżej. Podejrzewam, że to kwestia rozmiarów tej chłodnicy – jest raczej niewielka. Niemniej będę kombinował, w najgorszym razie zorganizuję sobie większą. Za to whirlpool pozwalający oddzielić chmiel wychodzi elegancko, samo to jest powodem do zadowolenia. :)
Brzeczki, jak wspomniałem, wyszło około 15 litrów, ale miała dużą gęstość, rozcieńczyłem ją więc wodą mineralną.
Kolejna nowość w moim piwowarskim arsenale to torba do fermentacji Cool Brew, która latem doskonale spełnia swoje zadanie, a przy tym nie zawala miejsca jak pudła styropianowe czy lodówki – nieużywaną mogę zwinąć i schować do szafy. 3 zamrożone butelki 1,5 litra wymieniane rano i wieczorem pozwalają utrzymać w środku temperaturę 18-20 stopni, a w torbie jest miejsce na wiele więcej, więc nawet lager może spokojnie w niej fermentować, jeśli doda się ich odpowiednio dużo.

Drożdże wystartowały dość późno, bo prawie 48h po zadaniu, ale pracują powoli, a systematycznie (dziś mija 7 dzień od zadania, a brzeczka nadal jest pokryta pianą). Za tydzień zacznę mierzyć gęstość, a jeśli do przyszłej soboty nie będzie ulegać zmianie, piwo pójdzie w butelki.

Podsumowanie warki 2 - pale ale

Krótki wpis podsumowujący.
Pale Ale, niestety, nie wyszło najlepiej – podejrzewam, że za sprawą wspomnianej w poprzednim wpisie zbyt szybkiej filtracji. Zabutelkowałem je z 90 gramami sacharozy. Próba po tygodniu refermentacji wypadła nawet nieźle. Choć wygląd piwa pozostawiał nieco do życzenia...

Piwo zaraz po refermentacji. Przykra mętność i specyficzna barwa...
...to pod względem aromatu i smaku było ok. W aromacie lekko owocowe i kwiatowe, więc pojawiło się nieco estrów, ale nie przeszkadzały mi ani trochę. W smaku bardzo delikatne i lekko chmielowe. Byłem bardzo zbudowany...

...ale niestety, dziś piwo nie broni się tak dobrze jak półtora tygodnia temu. Wygląd pozostał mniej więcej ten sam:






Profil smakowy i zapachowy zmienił się za to na niekorzyść. Piwo zrobiło się puste (przy tak szybkiej filtracji większość cukrów pozostała, jak podejrzewam, w młócie), a goryczka nieprzyjemnie ściągająca. W dodatku wygląda na to, że wytworzyło się w nim sporo fuzli, bo porządnie wali w dekiel. Oczywiście pamiętam, że to nadal bardzo młode piwo, i zamierzam dać mu jeszcze szansę, ale ogólnie rzecz biorąc, nie spodziewam się raczej cudów. Błędy przy warzeniu swoje robią. :) Cóż, przy drugiej warce może się to jeszcze zdarzyć. Wrócę do tego piwa za miesiąc i zobaczymy, czy coś z tego będzie.