Słód pszeniczny: 1,9 kg
Słód pilzneński: 1,6 kg
Słód zakwaszający: 50 g
Słód melanoidynowy: 200 g
Chmiel lubelski: 30 g
Drożdże BrewGo Wheat (do których jestem nastawiony sceptycznie, bo śmierdzi mi to firmą „krzak”, no ale zobaczymy, jak będzie)
Tym razem zacieranie i filtracja poszły elegancko, więc tutaj nie powinno być żadnych problemów. :) Po raz pierwszy też pojawił mi się w piwie potężny przełom, białko wytrąciło się w ilościach naprawdę znacznych.
Przerwy w zacieraniu były trzy: ferulikowa w temperaturze ~45 stopni (15 minut), maltozowa przy około 63 stopniach (pół godziny) i dekstrynująca ~72 stopnie (kolejne pół godziny). Mash-out w 76 stopniach.
Pro forma wrzucam kilka zdjęć, ale chyba nie ma na nich nic ciekawego.
| Filtracja |
| Cóż to może być...? |
| Brzeczka po wysładzaniu |
Brzeczki, jak wspomniałem, wyszło około 15 litrów, ale miała dużą gęstość, rozcieńczyłem ją więc wodą mineralną.
Kolejna nowość w moim piwowarskim arsenale to torba do fermentacji Cool Brew, która latem doskonale spełnia swoje zadanie, a przy tym nie zawala miejsca jak pudła styropianowe czy lodówki – nieużywaną mogę zwinąć i schować do szafy. 3 zamrożone butelki 1,5 litra wymieniane rano i wieczorem pozwalają utrzymać w środku temperaturę 18-20 stopni, a w torbie jest miejsce na wiele więcej, więc nawet lager może spokojnie w niej fermentować, jeśli doda się ich odpowiednio dużo.
Drożdże wystartowały dość późno, bo prawie 48h po zadaniu, ale pracują powoli, a systematycznie (dziś mija 7 dzień od zadania, a brzeczka nadal jest pokryta pianą). Za tydzień zacznę mierzyć gęstość, a jeśli do przyszłej soboty nie będzie ulegać zmianie, piwo pójdzie w butelki.